Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tutaj jesteś: W Sieci Opinii » O tym się mówi

O tym się mówi

Jarosław Kaczyński: Obowiązkiem wobec Polski jest wygrać

Antoni Trzmiel 26-11-2012, ostatnia aktualizacja 26-11-2012 10:58

fot. Antoni TrzmielFotorzepa

Prezes PiS przyznaje, że początkowo ś.p. Lech Kaczyński myślał tylko o jednej kadencji prezydenckiej, ale sytuacja przekonywała go, że trzeba walczyć. Był bardzo zdeterminowany: Miał poczucie, że jego obowiązkiem wobec Polski jest wygrać

Jarosław Kaczyński mówi „Gazecie Polskiej Codziennie” o swoim bracie. Lech Kaczyński po objęciu urzędu prezydenta Rzeczpospolitej spodziewał się krytyki, ale nie tego, że „atak będzie ciągły i totalny”:

Zaczęło się już od nocy wyborczej, gdy Justyna Pochanke ogłaszała wyniki. Powiedziała wtedy mniej więcej tak: „Mam dla państwa złą wiadomość, Lech Kaczyński wygrał wybory prezydenckie”. Później utwierdzało to Leszka w przekonaniu, że musimy walczyć o drugą kadencję. Bo początkowo Leszek myślał tylko o jednej kadencji prezydenckiej, bo „za dużo od Boga nie można wymagać”. Ale później wręcz się zaciął, żeby walczyć. Miał poczucie, że jego obowiązkiem wobec Polski jest wygrać. Nie miał według sondaży wielkich szans, jednak ostatnie notowania przed śmiercią były coraz lepsze. W nocy przed 10 kwietnia, gdy wracałem ze szpitala od mamy, dowiedziałem się, że najnowsze wyniki są bardzo obiecujące.

W rozmowie z Samuelem Pereirą i Grzegorzem Wierzchołowskim zaprzecza lansowanej tezie, jakoby Lech Kaczyński był podporządkowany jego woli:

Częściej uprawialiśmy politykę równolegle niż w ramach bezpośredniej współpracy. Leszek nie miał absolutnie zacięcia partyjnego, przez jakiś czas był szefem PiS, ale został nim niechętnie. Był za to świetnym działaczem związkowym i to, że faktycznie był bardzo dobry w kierowaniu strukturami Solidarności, można przeczytać nawet w książce tak wrogich osób, jak Jarosław Kurski z „Gazety Wyborczej”. Później został parlamentarzystą, z tamtego czasu zapamiętałem polemiki Leszka z Jerzym Hausnerem, bo panowie mówili do siebie nie per panie pośle, tylko per profesorze. Polemizowali na poziomie seminaryjnym i dzięki temu mieliśmy wykłady w Sejmie. Gdyby tak dzisiaj wyglądały dyskusje parlamentarne... Gdy przeszedł do Biura Bezpieczeństwa Narodowego, to dzięki jego pracy tam, a potem w NIK, zdobyliśmy dużą wiedzę na temat systemu III RP.

Wiedza o systemie III RP

Kaczyński podkreśla, że u zarania widzieli dokładnie system, który wyłonił się z PRL:

Dzięki pracy Leszka w BBN nieprawdopodobnie dużo dowiedzieliśmy się o tym, jak służby hulają w Polsce, w polityce i gospodarce. Ułatwiała to pewna niejasność prawa. Sądzono bowiem niekiedy, że BBN jest instytucją nadrzędną wobec Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Urzędu Ochrony Państwa, że było takim superbiurem rządzącym wojskiem i bezpieką. Początkowo myślano też, że Leszek jest człowiekiem Wałęsy i ludzie ze służb biegali do niego i przekazywali mu różne informacje, donosili na siebie. Przez krótki czas, dopóki Wałęsa nie zorientował się, że Leszek nie ma zamiaru realizować jego polityki układów, mój brat mógł więc dowiedzieć się o naszej rzeczywistości bardzo dużo. W jego przedpokoju aż kłębiło się od ludzi, którzy opowiadali ciekawe rzeczy. A poprzez brata dowiadywałem się o nich i ja. Najbliżej współpracowaliśmy ze sobą, gdy był ministrem sprawiedliwości. Byłem posłem, miałem czas i dużo mu pomagałem. Nawet jak trafiłem do szpitala, wstawałem o 6 rano i zabierałem się do roboty. Byłem dla niego trochę takim merytorycznym sekretarzem. Przekazywałem mu różne pomysły, poprawiałem wywiady.

Jak ocenialiście transformację?

Jeśli mieliśmy jakieś złudzenia co do niej, to trwało to może pierwsze dwa miesiące, później wiedzieliśmy już, co się dzieje. Nasza ocena transformacji oparta była zresztą na znajomości teorii państwa i prawa. Są pewne reguły życia politycznego, państwowego, których nie da się przeskoczyć. Jeśli państwo je odrzuci, tym samym nie ma prawa dobrze działać. Nie można ogłosić, że państwo jest praworządne, czy twierdzić, że tworzy się państwo prawa, jeśli ciągle istnieją postkomunistyczne struktury sądowe i całkowity brak równowagi społecznej. To jest niewykonalne, tak jak pewne rzeczy w fizyce. Gdy jedna grupa ma zbyt dużą przewagę, to zawsze wykorzysta zdominowane przez siebie instytucje państwa do walki z grupami słabszymi i potwierdzenia swojej dominacji.

...
Poprzednia
1 2
Źródło: niezalezna.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Komentowane
na ostro
Czytane
na gorąco

Zauważyłem też fenomen. Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku. To jest filozofia PiS. Tylko facet który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi.

Donald Tusk w 2007 r. za "Gazeta Wyborcza"
common