Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tutaj jesteś: W Sieci Opinii » Kamera w sieci

Kamera w sieci

Oda do Krymu, czyli krymski lans polityków

Oskar Górzyński 02-04-2014, ostatnia aktualizacja 02-04-2014 16:18
źródło: YouTube

Lokalny deputowany z Astrachania wyśpiewuje miłość do Krymu, stając się gwiazdą YouTube'a.

Rosja to podobno nie kraj, a stan umysłu. Po krymskiej przygodzie, stan ten jest obecnie jeszcze  bardziej wzburzony niż wcześniej. Wystarczy popatrzeć na wymachujące flagami, strzelające petardami i skandujące "Ra-si-ja" tłumy, czy choćby na lansujących się na Krymie polityków. Jak choćby obecny wicepremier i były ambasador Rosji przy NATO Dmitrij Rogozin, który ze społecznością Twittera podzielił się ostatnio taką oto słodką fotką...

 

...z równie słodkim podpisem - Крым наш и basta! ("Krym nasz i basta!")

To jednak nic w porównaniu z jednym z posłów z nadkaspijskiego Astrachania, Andriejem Iwancowem, który w swym entuzjazmie z powodu powrotu do Rosji "rdzennie rosyjskich ziem" postanowił o tym zaśpiewać. A do tego nagrać teledysk i opublikować to wszystko na portalu YouTube, z miejsca stając się gwiazdą internetu. Patrząc na ten klip, nie trudno zrozumieć dlaczego.

Trudniej jest zrozumieć, dlaczego Rosja zdecydowała się na wysłanie wojsk. Do podbicia miejscowej ludności jeden czy dwóch takich Iwancowów w zupełności by wystarczyło.

 

PS. A propos Rogozina. On też może popisać się. Tu występuje w równie przebojowym i udanym teledysku swojej żony.

 

Przeczytaj więcej o:  iwancow , krym , youtube

Źródło: Guardian
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Komentowane
na ostro
Czytane
na gorąco

Zauważyłem też fenomen. Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku. To jest filozofia PiS. Tylko facet który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi.

Donald Tusk w 2007 r. za "Gazeta Wyborcza"
common