Tutaj jesteś: W Sieci Opinii » O tym się mówi

O tym się mówi

Mistrz analogii Wojciech Maziarski

Oskar Górzyński 02-10-2014, ostatnia aktualizacja 02-10-2014 14:22

Z odwróceniem się opinii publicznej od euro jest jak z Targowicą. I paktem Ribbentrop-Mołotow. I wojną w Donbasie

Używanie analogii - szczególnie tych odwołujących się do historii - bywa trudnym i niewdzięcznym zabiegiem. Wiadomo: nigdy się nie wchodzi dwa razy do tej samej rzeki i w  ogóle to panta rhei.  Dobrą ilustracją tej prawidłowości jest dzisiejszy wybryk Wojciecha Maziarskiego, który napisał w "Gazecie Wyborczej" pełen pasji artykuł w obronie euro.

Redaktor ubolewa w nim, że Polacy już nie chcą przyjmować wspólnej waluty i obwinia za ten "propagandę narodowej prawicy".  A żeby wyjaśnić czytelnikom, jak wielkim jest to błędem, przywołuje całe mnóstwo analogii. Dość frywolnych. Dlatego mamy tu np. - ni stąd, ni zowąd - odwołanie do Targowicy.

W świadomości społecznej nastąpił dramatyczny regres, wielu obywateli straciło orientację, co jest naprawdę dobre dla Polski, a co jej szkodzi.

Znamy takie sytuacje z historii. W epoce konfederacji targowickiej wielu Polaków zapewne szczerze wierzyło w bałamutne hasła obrony polskiej szlacheckiej wolności, w rzeczywistości wpychając kraj pod władzę Moskwy.

Prawdziwy festiwal analogii wywołuje jednak u Maziarskiego postawa publicysty "W Sieci" Piotra Zaręby, który jest przeciwny euro, bo "wspólna waluta oznacza "zlanie się" Polski z ponadnarodową Europą.

Czym taka postawa i taki sprzeciw grozi? Przekonajmy się sami:

Może proponuje Zaremba Polsce kurs na niezależność i samodzielność? Świetny pomysł. Niezaprzeczalne zalety tego modelu są właśnie testowane w Donbasie. Zresztą, co tam Donbas! Sami mamy bogate doświadczenia w szukaniu trzeciej drogi między Wschodem a Zachodem. Rozbiory, utrata państwowości, pakt Ribbentrop-Mołotow, okupacje, pół wieku komunizmu - zebrało się tego trochę...

Dwieście lat błądzenia w labiryncie historii - szczur już by trafił do wyjścia, a Zaremba nie może.

Uff. Zwolnijmy trochę, i zastanówmy się nad trafnością tych analogii.

Donbas? Do wojny na Ukrainie doszło nie dlatego, że Ukraina trzymała kurs na niezależność, lecz wręcz przeciwnie: opowiedziała się jednoznacznie za Zachodem i porzuciła swój "pozablokowy" status. Oczywiście, gdyby zrobiła to wcześniej, kiedy Rosja nie była tak agresywna i "asertywna", być może do tego by nie doszło. Ale to tylko spekulacje.

Analogia z rozbiorami wydaje się ciut lepsza, choć trudno powiedzieć, by były one efektem braku chęci I RP do integracji z Zachodem. Jakby tego było mało, w XVIII w. byliśmy i sojusznikiem Rosji, i Prus. Wiadomo, co z tej "integracji" wynikło.

Totalnym kuriozum jest natomiast pakt Ribbentrop-Mołotow. Czy Maziarski, wzorem Zychowicza sugeruje , że Polska powinna była przystąpić do koalicji pod wodzą Hitlera?  I czy aby na pewno polska polityka zagraniczna była wówczas "trzecią drogą"? Czyżby  Polska polityka nie miała wówczas zdecydowanie zachodniej orientacji, opartej o sojusz z Francją?

I po co to wszystko? Tylko po to, by powiedzieć, że w strefie euro będzie nam lepiej i bezpieczniej. Można to zrobić bez historycznych wygibasów.

Jakby tego było mało, tekst Maziarskiego nosi tytuł "Piotr Zaremba w labiryncie historii". Obawiam się, że jemu samemu przydałaby się jakaś nić Ariadny.

Przeczytaj więcej o:  analogie , maziarski , rozbiory

Źródło: Wyborcza.pl
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Komentowane
na ostro
Czytane
na gorąco

Zauważyłem też fenomen. Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku. To jest filozofia PiS. Tylko facet który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi.

Donald Tusk w 2007 r. za "Gazeta Wyborcza"
common