Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tutaj jesteś: W Sieci Opinii » Za burta absurdu

Za burta absurdu

Oszołomstwo po inteligencku

Oskar Górzyński 26-08-2014, ostatnia aktualizacja 26-08-2014 15:54
Prawie jak polak-katolik
Prawie jak polak-katolik
źródło: AFP
Redakcja poleca:

"Polski świat jest jak świat islamu" - oznajmił z namaszczeniem prof. Wiktor Osiatyński

Jednym z moich ulubionych archetypów postaci występujących w polskim życiu publicznym jest ten, który nazwałbym "inteligenckim oszołomem". Jest to zwykle pan (rzadziej - pani) w dość podeszłym wieku, w jakimś stopniu zasłużonym, co , który - świadomie lub nie - buduje wokół siebie aurę oczytanego intelektualisty. Dlatego kiedy mówi, to mówi z namaszczeniem, powoli cedząc każde słowo, a ton jego głosu dobitnie wskazuje, że wie, co mówi. Ostatecznie zaś potwierdzają to trochę staromodne, lecz bardzo mądrze brzmiące słownictwo. Ta maniera, w połączeniu z autorytetem z czasów minionych daje mu niemal całkowity immunitet, licencję na mówienie największych nawet bzdur, które w mniej dystyngowanych ustach mogłyby prowokować tylko ironiczny uśmiech.

Wiele jest postaci przyjmujących tę wygodną pozę i wchodzących w ten archetyp: wystarczy pomyśleć o Stefanie Bratkowskim, Jacku Żakowskim, a także o wielu prawicowych profesorach i publicystach. Być może jednak najlepszym przedstawicielem tego archetypu jest jednak profesor Wiktor Osiatyński, prowadzący w TOK FM program o komicznym tytule "Zrozumieć świat".

Tytuł jest komiczny dlatego, że w programie występują niemal wyłącznie goście, z którymi się  pan profesor zgadza. W rezultacie słuchacze mogą się delektować całą godziną wzajemnego - że tak sięgnę do języka dyplomacji -  "robienia łaski" i utwierdzaniu się w posiadanych już poglądach.

Poglądach, które ostatnio zresztą mimo spokojnego i eksperckiego tonu profesora zaczynają się radykalizować i przypominać byle oszołoma. Ledwie kilka tygodni temu Osiatyński domagał się zniesienia konkordatu, bo sprawił on, że "religia - w swoich założeniach oparta na miłości bliźniego - ustąpiła miejsca instytucji ferującej wyroki, ziejącej jadem, nienawiścią i zemstą".

Jeszcze dalej poszedł zaś wczoraj, kiedy porównał polskich "fundamentalistów" do ich fundamentalistów islamskich. Porównanie to nie rzecz jasna jest niczym nowym - od dawna przecież funkcjonuje pojęcie "katotalibanu". Jednak o ile zwykle wypowiedziane jest ono jako hiperbola (i wypowiadana jest przez znanych krzykaczy-oszołomów), o tyle pan profesor używa go zupełnie poważnie, ani na chwilę nie zmieniając swojego uczonego tonu. Tematem wczorajszej rozmowy z prof. Piotrem Winczorkiem były globalne światopoglądowe zmiany, które jak wahadło przechylają się raz w jedną, raz w drugą stronę. Co było świetnym pretekstem do uderzenia w krajowych "katoli".

Winczorek: Kontrreformacją w stosunku do tej reformacji z lat 70-80-tych zwłaszcza w świecie zachodnim miała miejsce "kontrreformacja", to są te ruchy fundamentalistyczne, które się w naszej części świecie pojawiają. Nie mówię tutaj o świecie islamu...

Osiatyński: Nie ma wielkiej różnicy między światem islamu a światem polskim

Na szczęście w reakcji na nieśmiały protest Winczorka,  Osiatyński dobrodusznie złagodził swoje stanowisko.

Oczywiście jest różnica [w porównaniu z] tym nowym państwem islamskim - kalifatem, natomiast jeśli chodzi o samą zasadę że prawo zwane boskim (...) stało nad prawem publicznym, takie dążenia są podobne. Podobne jest też użytkowanie symboli religijnych.

Należy pochwalić profesora za umiarkowanie. Mógł przecież porównać do Hitlera.

Przeczytaj więcej o:  katotaliban , Osiatyński , oszołom

Źródło: TOK FM
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Komentowane
na ostro
Czytane
na gorąco

Zauważyłem też fenomen. Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku. To jest filozofia PiS. Tylko facet który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi.

Donald Tusk w 2007 r. za "Gazeta Wyborcza"
common