Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Tutaj jesteś: W Sieci Opinii » Kamera w sieci

Kamera w sieci

Boni występuje w krzakach

Oskar Górzyński 09-05-2014, ostatnia aktualizacja 09-05-2014 00:16
źródło: YouTube

Były minister cyfryzacji właśnie wygrał kampanie wyborczą

W zasadzie wybory do Parlamentu Europejskiego można już odwołać. Dalsza rywalizacja o nasze głosy nie ma bowiem sensu. Konkurencja została zmiażdżona, nikt inny się nie liczy. Zwycięzca jest tylko jeden - Michał Boni. Ale dlaczego? Ale jak to? - możecie zapytać.

Otóż tak to, drodzy Czytelnicy, że Michał Boni - jak to się teraz mówi - wygrał internet. Mało tego, on wygrał demokrację. A wszystko poprzez jeden, 31-sekundowy spot wyborczy, który bije na głowę nawet absolutnie fantastyczną piosenkę wyborczą Jacka Kozłowskiego.

W kinematografii jest taka kategoria filmów tak złych, że aż dobrych. Otóż klip z udziałem Boniego jest tak zły, że aż genialny. To nieskażony niczym purnonsens, to kwintesencja postpolityki, to emanacja politycznego nihilizmu w czystej postaci. Film Boniego jest bowiem zupełnie pozbawiony choćby nanonamiastki czegoś, co przypomina polityczne przesłanie. Mało tego: nie ma słów, nie ma treści, nie mówi on nic o kandydacie, jego charakterze, jego poglądach, jego celach. Jest za to muzyka przypominająca melodie grane w latach 90-tych w systemach telefonicznych "w oczekiwaniu na połączenie się z naszym konsultantem", jest Michał Boni wyłaniający się z krzaków i jest przede wszystkim hasło, które wysyła wyborcom jasny sygnał:  "Głosujcie na mnie, bo tak. Głosujcie na mnie, bo jestem Michałem, k..., Bonim". Jest w końcu i końcowa plansza, wyglądająca jakby zrobił ją szympans - daltonista w programie Microsoft Paint.

Ale geniusz tego krótkiego filmu nie polega tylko na całkowitej jego pustce i beznadziei. Bo choć spot jest pozbawiony jakiejkolwiek treści i znaczenia, paradoksalnie mówi nam o kandydacie  - a szczególnie o jego partii - wszystko.

Czy można bowiem wyobrazić sobie lepszą reprezentację tego, czym w istocie jest Platforma Obywatelska? Jest ona dokładnie tym, czym jest ten film. Pozbawionym treści, ideologii i poglądów postmodernistycznym żartem. Partią, która rządzi - bo tak. Partią która co jakiś czas wyłania się z krzaków i bez użycia słów, samym tylko spojrzeniem przekonuje szerokie rzesze obywateli do głosowania na nią.

Jest zatem spot Boniego osiągnięciem wybitnym i wydarzeniem dla polityki przełomowym: odrzuceniem przez polityków wszelkich pozorów; momentem, kiedy politycy w końcu grają w otwarte karty i mówią: "chcę tylko, żebyś na mnie zagłosował. O nic więcej tu nie chodzi".

Ale - tak jak w samym spocie - próżne są tu słowa. Opisywać ten film, to jak opisać "Ulissesa", czy "Tęczę grawitacji".  To trzeba po prostu zobaczyć, poczuć, doświadczyć. I zagłosować. Bo tak.

Źródło: YouTube
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" zamieszczonego na stronie www.rp.pl/regulamin i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem zamieszczonym na stronie www.rp.pl/licencja
Rekomenduj artykuł, oddano głosów: 

Komentarze

Dodaj komentarz

Zaloguj lub Połącz przez | Załóż konto

Wypowiadasz się teraz jako niezalogowany

Pozostało znaków: 2500

Komentowane
na ostro
Czytane
na gorąco

Zauważyłem też fenomen. Drogi są coraz gorsze, ale na ulicach pojawiły się fotoradary. Polacy mają być kontrolowani w każdym miejscu. Utrudnić ludziom życie do maksimum, a na końcu ich skontrolować wszystkich bez wyjątku. To jest filozofia PiS. Tylko facet który nie ma prawa jazdy, może wydawać pieniądze na fotoradary, a nie na drogi.

Donald Tusk w 2007 r. za "Gazeta Wyborcza"
common